Czeskie Opocno

  • Z wizytą w czeskim Opocznie

    W dniach 4-6 maja 2017 r. Dyrektor Szkoły ZSS nr 3 w Opocznie Pani Aneta Tokarska wraz z opoczyńskimi samorządowcami przebywała z wizytą w czeskim Opočnie. Wycieczka do naszych południowych sąsiadów to część współpracy między zaprzyjaźnionymi miastami oraz zaprzyjaźnioną szkołą partnerską w czeskim Opočnie. Prócz paneli dyskusyjnych, prezentacji multimedialnych opocznianie mogli w przestrzeni przyglądać się nowoczesnym rozwiązaniom z historycznej przestrzeni miejskiej oraz uczestniczyć w debacie zorganizowanej we współpracy z naszymi sąsiadami na poziomie działalności samorządowej i oświatowej.

  • Wspomnienia z obozu w Dąbkach

     

     

    WSPOMNIENIA Z OBOZU w DĄBKACH

     

    Dąbki 2014-2

    Współpraca polsko - czeska Zespołu Szkół Samorządowych nr 3 w Opocznie i Zakladňy Skoly w czeskim Opočnie rozwija się od 2005 r. i przynosi coraz bardziej wymierne rezultaty w postaci wzajemnego zainteresowania sąsiadującymi krajami, przyjaźni pomiędzy dziećmi i kadrą oraz poszukiwania nowych form spotkań w przyszłości.

    Tegoroczny jedenastodniowy pobyt na międzynarodowym obozie w Dąbkach koło Darłowa pozostawił niezatarty ślad we wspomnieniach i umysłach wielu spośród uczestników. To już czwarta wizyta naszych przyjaciół na zaproszenie strony polskiej. 50-osobowa grupa młodzieży z czeskiego Opočna i ZSS 3 przebywała na obozie od 24 lipca do 03 sierpnia 2014 r. Organizatorzy i opiekunowie polscy Anna Pręcikowska-Skoczylas i Andrzej Wesołowski oraz czescy Jana i Petr Hrncirov - dniem i nocą czuwali nad bezpieczeństwem i dobrymi humorami młodzieży. Zajęcia ułożone i przygotowane były tak, żeby każdy znalazł w nich coś dla siebie. Plażowanie, krajoznawczo - turystyczne autokarowe wycieczki, ognisko, dyskoteki, podziwianie gwiazd nocą, Dzień Czeski, konkurs na plakat promujący atrakcyjne formy spędzania wypoczynku letniego bez nałogów i uzależnień – wszystko to sprawiło, że czas płynął bardzo szybko. Uczniowie zwiedzili wiele ciekawych miejsc.Między innymi: Kołobrzeg (Muzeum Oręża Polskiego, ratusz, piękną, gotycką XIV wieczną Bazylikę Konkatedralną Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, latarnię morską, rejs statkiem po Bałtyku), LEONARDIĘ (miejsce, w którym zgromadzono znane i nieznane gry zręcznościowe, sprawnościowe i logiczne z całego świata, również według projektów Leonarda da Vinci), Darłówek (rozsuwany most na rzece Wieprzy, z piękną 22 metrową XIX wieczną latarnią morską, jak również park wodny JAN). Uczniowie godnie reprezentowali dobre imię szkoły, miasta i kraju. W czasie pobytu w Kołobrzegu młodzież polsko-czeska spotkała się z Burmistrzem Jarosławem Wiktorowiczem. Dzięki pomocy i życzliwości Urzędu Miasta Opoczno oraz działających na naszym terenie firm obdarowano zagranicznych przyjaciół i młodzież polską niezwykłymi pamiątkami. Zanim się obejrzeliśmy – już trzeba było wracać do domu.

    Poprzez pracę z programem na obozie zrealizowano założone cele: rozbudzenie wśród uczestników samodzielności, samodyscypliny, poczucia odpowiedzialności, umiejętności współżycia w grupie rówieśników, tolerancji oraz pokazano młodzieży, jak można atrakcyjnie spędzić wakacyjny letni czas bez nałogów i uzależnień.

    Dąbki 2014-1

    Jak to zwykle bywa na obozach – również i o tym powstało pewnie mnóstwo legend, zawiązano międzynarodowe przyjaźnie. Nie sposób ująć w słowa wszystkiego, co tworzyło niepowtarzalny klimat nadmorskich wspomnień. Namiastkę wrażeń mogą przekazać zdjęcia i opinie na temat sposobu spędzania wolnego czasu oraz osób spotykanych podczas wypoczynku:

    Anna Pręcikowska-Skoczylas

     

    " Obóz polsko-czeski w Dąbkach od samego początku bardzo mi się spodobał. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy polskie morze, zabrakło mi słów, by to opisać. Częste wycieczki na plażę, kąpiel w morskich falach, wpatrywanie się w gwiazdy, oglądanie pięknego zachodu słońca… To chwile, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Nasi wspaniali organizatorzy dyr. Anna Pręcikowska-Skoczylas i Andrzej Wesołowski zaplanowali nam mnóstwo wszelakich atrakcji, dzięki czemu obóz pełen był wrażeń, nagród i niespodzianek. Uczniowie z Czech okazali się bardzo sympatycznymi kolegami, z którymi mogłam miło spędzić czas. Z każdym dniem chwile mijały coraz szybciej, aż w końcu nadszedł nieunikniony koniec. Nie obyło się bez kilku łez, co świadczy o tym, jak niesamowitych wrażeń tam doświadczyłam. Teraz pozostały jedynie piękne wspomnienia…"

    Eliza Zdulska, klasa III C Gim.

     

     "Od samego początku aż do końca wszystko bardzo mnie ekscytowało i robiło ogromne wrażenie. Obóz odbył się całkowicie spokojnie i zgodnie ze wstępnymi oczekiwaniami. Byłem bardzo mile zaskoczony pogodą, która pozwalała nam na długie plażowanie i kąpiele w Bałtyku. Czesi byli uprzejmi wobec wszystkich i bardzo zaradni. Bardzo odpowiadały mi warunki, jakie panowały w domkach, ponieważ łazienki były bardzo czyste i zadbane, co uprzyjemniało mieszkanie. Mnóstwo codziennych atrakcji przygotowanych przez naszych opiekunów urozmaicało nam pobyt nad morzem. Cały czas towarzyszyły nam długie spacery, dyskoteki i pomysłowe konkursy, dzięki którym powróciłem do domu z bagażem cięższym o wiele ciekawych nagród. Bardzo kreatywnym według mnie pomysłem były nocne spacery na plażę i oglądanie gwiazd. Te całe 11 dni wypełnione mnóstwem wspaniałych wspomnień jeszcze na długo pozostaną w mojej pamięci i będą wywoływać silne emocje. Polecam z całego serca, jednocześnie bardzo żałuję, że co się skończyło, już nie powróci...

     

    Michał Madej II A Gim.

     

              „24 lipca 2014 roku o godzinie 5:30 rozpoczęłam jedną z fajniejszych przygód tych wakacji. Przygodą tą był obóz polsko-czeski zorganizowany w przepięknej nadmorskiej miejscowości Dąbki. Pierwsze dni były trochę trudne, ponieważ musieliśmy znaleźć wspólne porozumienie pomiędzy nami a czeskimi przyjaciółmi.

    Dąbki 2014-15

    Okazało się jednak, że języki słowiańskie są do siebie bardzo podobne, a co nie dopowiedzieliśmy to "dopokazaliśmy". Dopiero na obozie zrozumieliśmy, jak ważna jest nauka języków obcych, ponieważ silną podporą w naszej konwersacji okazał się język angielski. Już wkrótce z nowymi przyjaciółmi oddawaliśmy się typowym letnim rozrywkom. Tak więc dużo wędrowaliśmy, odpoczywaliśmy na słonecznej plaży, graliśmy w piłkę i poznawaliśmy okolicę. Nadmorskie miejscowości, złote plaże i leśne wydmy to jedne z piękniejszych atrakcji turystycznych Polski. Mam nadzieję, że zrobiły one szczególne wrażenie na naszych czeskich gościach, ponieważ ich kraj nie ma przecież dostępu do morza. Opiekunowie od rana do wieczora dwoili się i troili, aby uprzyjemniać nam każdy dzień pobytu. Organizowali atrakcyjne konkursy, dyskoteki, zawody i zabawy. Najbardziej w pamięci pozostanie mi Obozowy Dzień Czeski, w którym to poznawaliśmy kulturę i zwyczaje tego kraju. Czescy przyjaciele wymyślili zabawne konkurencje polegające na budowie piaskowych konstrukcji i stworzeniu historyjek pokazywanych "mową ciała". Wspólny pobyt zintegrował wszystkich uczestników, pozwolił nawiązać nowe przyjaźnie, a dla mnie był szczególnie ważny, ponieważ pozwolił mi poznać życie gimnazjalisty, którym już będę w przyszłym roku szkolnym. Wszystkim gorąco polecam tego rodzaju wakacyjne wypady i myślę, że sama będę w nich uczestniczyć jeszcze wiele razy”.

    Maja Wijata z klasy 6 c.    

    „Po tegorocznym obozie polsko-czeskim organizowanym przez zaprzyjaźnione ze sobą bliźniacze miasta – Opoczno iOpočnonie spodziewałam się nic innego jak doskonałej zabawy. W takim wyjeździe uczestniczę już trzeci raz i jak zawsze wracam zadowolona, zdrowo wymęczona od nadmiaru wrażeń i trochę smutna.

    Dąbki 2014-5

    W mojej opinii fakt, że tábor(jak mówią nasi przyjaciele z Czech) umiejscowiony był nad morzem dodawał uroku całości. Mała miejscowość Dąbki przywitała nas przepiękną plażą.

    Pierwsze dni upłynęły nam na plażowaniu, opalaniu się, kąpaniu w Bałtyku. Jako uczestnicy szybko chcieliśmy poznać siebie nawzajem i wieloosobowe domki, w których nocowaliśmy na pewno temu służyły. Pierwszy wspólny zachód słońca na dobre „zżył” nas z morzem i sobą nawzajem. Głośne dyskoteki z dobrym Djem szybko wprawiały w dobry humor, ale i tak wszyscy wiedzieli, że miały na celu zmęczenie nas tak, żebyśmy nie rozrabiali w nocy.

    Pierwsza nocna wycieczka na plażę była niezapomnianym przeżyciem. Przynajmniej dla mnie. Wspólnie obserwowaliśmy wycofane morze, a na niebie widzieliśmy naprawdę wiele, wiele gwiazd. Takie wyprawy powinny być obowiązkowym punktem każdej kolonii i każdego obozu.

    Oprócz standardowego plażowania nasi opiekunowie zafundowali nam też szereg wycieczek. Odwiedziliśmy m.in. zachęcający do logicznego myślenia średniowieczny park Leonardia, urokliwy Darłówek, straszący burzowymi chmurami Kołobrzeg, a wyszaleć mogliśmy się w pobliskim Aquaparku. Osobiście chyba najbardziej urzekła mnie krótka podróż statkiem Monika III w Kołobrzegu. Morze było wtedy bardzo spokojne wbrew gwałtownej ulewie nawiedzającej miasto.

    Nie zabrakło tradycyjnych rozgrywek sportowych. W turnieju siatkówki drużyny polskie zmierzyły się z czeskimi. Chociaż zwyciężyli gospodarze, walka była wyrównana i emocjonująca.

    Zawsze jednym z najlepszych aspektów takich obozów wydawała mi się możliwość poznania Czechów. Przekonania się, że nie łączy nas tylko nazwa miast, w których żyjemy. Zaśmiewania się do łez z podobieństw naszych języków. Podszkolenie angielskiego. To jak nasi czescy koledzy wydają się otwarci, i że naprawdę chcą nas poznać. Co jest najtrudniejsze w rozstaniu, które kiedyś przecież musi przyjść? Nie wiemy czy kiedyś jeszcze się zobaczymy, bo chociaż obozy organizowane są co roku to skąd pewność, że oboje pojedziemy następnym razem? A może mój nowy kolega skończył już szkołę?

    Mimo tego – warto.

    Dzień Czeski to doba wyzwań. Polscy uczestnicy obozu podzieleni na grupy, poddawani są różnym próbom. Liczy się kreatywność, ale też i wiedza, bo tradycyjny quiz o Republice Czeskiej jest wymagający. Wszystko organizują i oceniają nasi czescy przyjaciele. Zwykle najwięcej śmiechu i zabawy przynosi wymyślenie i zagranie krótkiej scenki – to prawdziwy sprawdzian wyobraźni. Przyznaję, choć brałam udział w Dniu Czeskim trzy razy nigdy go nie zdałam.

    Bitwa woreczkami z wodą w ostatni dzień to tradycja. Zabawa jest bardzo prosta. Uczestnicy obozu dzielą się na dwie drużyny i w ustalonym czasie muszą napełnić jak najwięcej woreczków wodą (w tym wypadku morską). Ważne jest też wybranie lidera, którego chronienie będzie celem każdej ekipy. Osoba ta nie może być zmoczona. Drużyna, która wytrwa z suchym lider wygrywa. Wbrew pozorom gra wymaga przemyślanej strategii. Jak zawsze dostarczyło to nieziemskiej zabawy. I jak co roku nie wyłoniono oficjalnego zwycięscy.

    Dąbki 2014-7

    Poczucie, że to mój ostatni obóz polsko-czeski organizowany w Polsce sprawiło, że wyjazd był trudniejszy niż się spodziewałam. Pełne wzruszeń pożegnanie Czechów, tak bardzo podobne do powitania, które zafundowaliśmy im pierwszego dnia będę pamiętać bardzo długo. Z trudem rozstałam się nawet ze stołówką i jej nieładnymi płytkami i z piętrowymi łóżkami w naszym domku. I to wszystko zachęciło mnie do pojechania na obóz w Czechach w przyszłe wakacje. Proste, ale efektowne.

     

    Ania Skroś II C Gim

     

    „Dnia 24 lipca 2014 roku o godzinie 4:30 wszyscy spotkaliśmy się w autobusie, zapoznaliśmy się i dowiedzieliśmy się z kim przyjdzie nam spędzić te 11 wspaniałych dni. Wszystkim chciało się spać, ale podekscytowanie nie dawało nam usnąć. Jechaliśmy około 10 godzin po czym znaleźliśmy się w małej, urokliwej, uzdrowiskowej miejscowości Dąbki.

    Na miejscu przywitaliśmy się z Czechami oraz poznaliśmy umiejscowienie naszego wypoczynku. Mieszkaliśmy po 8 osób w drewnianych domkach. Po zjedzeniu ciepłego posiłku poszliśmy przywitać się z morzem. Było fantastycznie. Pierwsze dni leniwie mijały nam pośród złocistego piasku i zimnej srebrzystej wody. W międzyczasie wybraliśmy się na spacer, podczas którego podziwialiśmy wzruszający do łez zachód słońca wychylający się znad morskiej przestrzeni. W sobotę świętowaliśmy imieniny czterech Ann, z tej okazji wieczorem odbyła się dyskoteka.

    Mieliśmy 4 autokarowe wycieczki:

    -Na pierwszej pojechaliśmy do Darłówka. Miasto zauroczyło nas rozsuwanym mostem na rzece Wieprzy i piękną 22 metrową XIX wieczną latarnią morską.

    -Druga wycieczka odbyła się do Kołobrzegu gdzie podziwialiśmy rynek; piękną, gotycką, XIV wieczną Bazylikę Konkatedralną Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i latarnię morską; lecz główną atrakcją tego dnia był rejs po morzu. Nie zniechęcił nas nawet deszcz.

    - Na trzeciej wycieczce pojechaliśmy do "Leonardia", gdzie dowiedzieliśmy się, czym bawił się mały Leonardo da Vinci.

    - Ostatnią wycieczką był wyjazd do parku wodnego "Jan" w Darłówku. Nie wszyscy brali udział w wodnych igraszkach, lecz wszyscy dobrze się bawili.

    Dąbki 2014-11

    Jak każdego roku na obozie odbył się Dzień Czeski. Przygotowali go: pani Jana i pan Petr oraz dzieci będące pod ich opieką. Podzielono nas na grupy. Wszyscy musieliśmy wykonać 3 konkurencje. Pierwsza polegała na zbudowaniu dużej i ładnej budowli z piasku. Drugą był quiz dotyczący obejrzanej przez nas prezentacji o Czechach. Trzecia konkurencja była najzabawniejsza. Polskie drużyny musiały przedstawić humorystyczne, nieme scenki. Nie zabrakło tam mężczyzn przebranych za kobiety, kobiet przebranych za mężczyzn i gwiazd rocka :D. Po kolacji wręczono nagrody. Wszyscy byli usatysfakcjonowani. Późnym wieczorem odbyła się polsko-czeska dyskoteka. Następnej nocy poszliśmy na plażę podziwiać granat nieba przepełniony gwieździstymi błyskami.

    Na naszym obozie odbyły się rozgrywki piłki siatkowej. Najbardziej zaangażowanym kibicem okazała się pani Justyna Stępień :).

    27 lipca odbyło się pożegnalne ognisko. Czas umilały nam dźwięki śpiewów i gitary.

    W sobotę po obiedzie rozdano nam upominki. Po kolacji pożegnaliśmy morze bitwą wodną i świetną zabawą na tle różowiejącego nieba. Późnym wieczorem odbyła się ostatnia dyskoteka.

    Niedzielny poranek nie należał do najłatwiejszych. Nadszedł czas pożegnania, które nie obyło się bez łez. Następnie wszyscy wsiedliśmy do autobusu i po przeliczeniu nas wyruszyliśmy w drogę powrotną. Czas umilał nam Dżony opowiadający kawały, pomimo tego większość z nas była zamyślona i zmęczona. Po 12 godzinach wreszcie dotarliśmy pod szkołę, gdzie czekali na nas rodzice. Ostanie pożegnania, ostatnie rozmowy i to niestety już koniec naszej wspaniałej przygody. :/

    Obóz bardzo nam się podobał, bardzo zżyliśmy się z obozowiczami i opiekunami. Na pewno te chwile spędzone razem zapamiętamy na bardzo długo”.

     

    Ola Kałużyńska II C Gim :)

     

     

     

     

    Organizatorzy, Uczniowie i Rodzice

    Zespołu Szkół Samorządowych nr 3 w Opocznie

     

    składają podziękowania za okazane wsparcie przy realizacji międzynarodowego obozu polsko-czeskiego w Dąbkach koło Darłowa.

    Podziękowania kierujemy do:

     

    • Burmistrza Miasta Opoczna Jana Wieruszewskiego
    • Starostwa Powiatowego w Opocznie
    • Kazimierza Pacana EXPO-DREV
    • Artura Reszki SZÓSTKA
    • Krzysztofa Rzeźnika BUD-TRANS
    • Artura Rudzkiego ART-KOM
    • Zarządu Ceramiki Paradyż
    • Grzegorza Piotrowskiego Ceramika IZA
    • Michała Bojanowskiego Szkółka Leśna
    • Małgorzaty i Marka Krzysztofików BLACH-POL
    • Bogdana Lasoty SKAUT
    • Radosława Głusińskiego Studio reklamy JOINT
    • Beaty i Marka Celnerów LEWIATAN
    • Renaty Ptaszek ARTYKUŁY BIUROWE
    • Agaty Nejman - Lasoty MULTIAGENCJA UBEZPIECZENIOWA

    DZIĘKUJEMY

     

  • Wspomnienia z "tabora"

    „Kto wierzy w dobroć człowieka, ten stwarza dobroć w człowieku”

    WSPOMNIENIA  Z  „TABORA”

    Współpraca polsko - czeska Zespołu Szkół Samorządowych nr 3 w Opocznie i Zakladňy Skoly w czeskim Opočnie rozwija się od 2005 r. i przynosi coraz bardziej wymierne rezultaty w postaci wzajemnego zainteresowania sąsiadującymi krajami, przyjaźni pomiędzy dziećmi i kadrą oraz poszukiwania nowych form spotkań w przyszłości.

    Tegoroczny dwutygodniowy pobyt na międzynarodowym obozie w Policach nad Metują w Dolinie Marschov pozostawił niezatarty ślad we wspomnieniach i umysłach wielu spośród uczestników. To już czwarta wizyta naszych uczniów na zaproszenie strony czeskiej. 20-osobowa grupa ZSS 3 przebywała na „taborze” od 7 do 20 lipca. Kompetentna kadra - opiekunowie czescy i polscy (I tydzień -Anna Pecyna, Monika Pawlik) pod bacznym okiem komendantów obozu Bohuslawa Komarka i Madli Wojtyszko - dniem i nocą czuwała nad bezpieczeństwem i dobrymi humorami młodzieży. Zajęcia ułożone i przygotowane były tak, żeby każdy znalazł w nich coś dla siebie. Ogniska skautowskie, plażowanie, piesze krajoznawczo - turystyczne, autokarowe czy kolejowe wycieczki, taborowe gry  – wszystko to sprawiło, że czas płynął bardzo szybko. Uczniowie zwiedzili wiele ciekawych miejsc i zabytków. Między innymi: Skalne Miasto, cudowną Pragę, Police nad Metują, Trutnow, bunkry Stachelberg. Wieczorami padaliśmy niemal bez tchu na posłania a rankiem na apelu dowiadywaliśmy się, jakie zajęcia czekają nas w danym dniu. Uczniowie godnie reprezentowali dobre imię szkoły, miasta i kraju, codziennie wciągając na maszt flagę Rzeczypospolitej Polskiej. W czasie pobytu odwiedzili nas: Starosta Czeskiego Opočna Szczepan Jelinek,  Jana Hrncirova – dyrektor szkoły podstawowej w Opočnie, a kontroli obozu z ramienia Urzędu Miasta dokonała p. Jolanta Milczarek-Stanik sekretarz Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dzięki pomocy i życzliwości Urzędu Miasta Opoczno oraz działających na naszym terenie firm obdarowano zagranicznych przyjaciół i młodzież polską pamiątkami.

     Podczas obozu poproszono nas już po raz drugi o zorganizowanie Dnia Kuchni Polskiej. Niezawodnymi kucharzami okazali się: Anna Pręcikowska-Skoczylas, Weronika Duch i Andrzej Wesołowski. Ugotowali dla obozowiczów barszcz biały z kiełbaską, bigos i odsmażyli pyszne pierogi przygotowane przez Fundację OSTOJA. Nie zabrakło też pysznego opoczyńskiego smalcyku z kiszonym ogórkiem. Zanim się obejrzeliśmy – już trzeba było wracać do domu. 

    Poprzez realizację programu na obozie założono rozbudzenie wśród uczestników samodzielności, samodyscypliny, poczucia odpowiedzialności, umiejętności współżycia w grupie rówieśników, tolerancji oraz  pokazanie młodzieży, jak można atrakcyjnie spędzić wakacyjny letni czas. Przebywanie w otoczeniu przyrody umożliwiło też uwrażliwienie uczestników na sprawy ekologii.

    Jak to zwykle bywa na obozach – również i o tym powstało pewnie mnóstwo legend, międzynarodowych przyjaźni, pseudonimów i wspomnień. Nie sposób ująć w słowa wszystkiego, co tworzy niepowtarzalny klimat. Namiastkę wrażeń mogą przekazać zdjęcia i opinie na temat sposobu spędzania wolnego czasu oraz osób spotykanych podczas wypoczynku:

    „Pierwsze dni obozu dla niektórych nie były łatwe, nowe otoczenie dawało o sobie znać. Ale po zapoznaniu się ze wszystkim i przy odrobinie dobrej zabawy, było coraz lepiej.  Wędrówki pozwalały poznać grupę polską, a gry obozowe i ogniska Czechów. Zagraniczni koledzy byli sympatyczni i otwarci, można było z nimi rozmawiać o wszystkim. Poprawiali humor, a przesiadywanie z nimi zabijało czas i uczyło trochę nowego języka. Dla mnie obóz był świetny i chętnie zostałabym tam na dłużej. Niesamowici ludzie, niezapomniana atmosfera i wspomnienia,  aż chce się wrócić. Z chęcią bym tam wróciła za dwa lata”

    Kasia Chmielewska kl.III d

    „Wakacje. Długo czekałam na obóz do Czech. Na początku odstraszały mnie warunki, jakie miały mnie tam spotkać. Brak prądu, bieżącej wody, nocleg w namiotach. Ale jak się później okazało to nie miało w ogóle znaczenia, przeciwnie, było to dużym atutem obozu. Wreszcie mogłam oderwać się od biegu życia i odpocząć od natłoku dnia codziennego. Spotkanie z przyjaciółmi, poznanie nowych, wspaniałych ludzi - bezcenne. Porozumiewanie się z Czechami i integracyjne gry taborowe były niesamowite. Mogliśmy nie tylko nawiązać nowe znajomości z rówieśnikami  z czeskiego Opoczna, ale także lepiej poznać  się z kolegami ze szkoły, z którymi wcześniej nie mieliśmy najmniejszego kontaktu. Wędrowaliśmy po górach z uśmiechami na twarzach. Przemierzaliśmy kilometry, czując zmęczenie, ale później każdy czuł satysfakcję, że się nie poddał, że nie dał za wygraną. Odpoczywaliśmy w namiotach, grając w karty i słuchając muzyki. Rozmawialiśmy o naszych odczuciach dotyczących obozu. Osobiście bardzo mi się tam podobało. Gdybym mogła zostałabym tam następne dwa tygodnie. Niestety. To co dobre, kiedyś się kończy”

    Karina Kabała kl. II c

    Cały obóz był usytuowany przy wąskiej i płytkiej rzece Metují płynącej w dolinie między dwoma pagórkami obrośniętymi lasem. Z reguły w dzień temperatura sięgała około 30°C, a w nocy około 10°C, więc trzeba było się albo ciepło ubrać do spania, albo (tak jak ja) owinąć się kocem i po tym zasunąć się w śpiworze. Z kolei jedzenie serwowane na obozowej stołówce było jedynie kwestią gustu, bo niektórym smakowały czeskie specjały, a innym niekoniecznie. Trzeba wyróżnić też skrobanie „bramborów” czyli ziemniaków, które „każdy obierał dla siebie” w dni, kiedy w jadłospisie były dania z ziemniakami.  Pomimo częstego jadania tradycyjnego chleba z kminkiem nie potrafiłem się przyzwyczaić do jego smaku, tak samo jak niektórzy Czesi, których o to pytałem. W rozmowach z Czechami przydała mi się znajomość angielskiego, gdyż kilku z nich potrafiło rozmawiać właśnie w tym języku. Jednakże można było też „dogadać się” używając języka polskiego lub rosyjskiego. Osoby, które poznałem na tym obozie, były bardzo miłe. Dla przykładu: Romano, który na własną odpowiedzialność i bezinteresownie zbierał telefony od osób, które potrzebowały, aby je naładować, do domu, po czym następnego dnia zwracał telefony naładowane. Warto także wspomnieć o pieszych wycieczkach górskich, które były dosyć wyczerpujące i długie, tak, że po wyjściu zaraz po śniadaniu, wracaliśmy dopiero na kolację. Niestety, raz nie zastanowiłem się dobrze nad dobraniem wygodnego obuwia na taką wycieczkę, po czym prawie dostałem odcisków na stopach. Na szczęście Bartek wziął własny plecak, w który zabrał m.in. plastry na odciski. Przez całe dwa tygodnie codziennie były rozgrywane „,czyli gry obozowe, polegające zazwyczaj na wykazaniu się zręcznością w terenie. W drugim tygodniu pobytu zacząłem liczyć dni ile zostało do końca obozu. I to nie dlatego, że chciałem wracać. Najchętniej bym tam został i wsłuchiwał się w szum lasu i Metují, leżąc na kocu pod sosną.

    Dwa tygodnie spędzone w czeskim Maršov pozostaną w mojej pamięci na długi czas, jeśli nie na zawsze. Poznałem tam nie tylko Czechów, ale także osoby, które wcześniej znałem, ale nie miałem okazji nawet z nimi porozmawiać. Obóz ten pomimo groźnej nazwy „KDO PREŽIJE” okazał się, jak dla mnie, wszechstronnie edukacyjnym, gdzie mogłem pokazać, co umiem, ale też nauczyć się kilku rzeczy. Spodobało mi się tam bardzo i wiem, że na pewno tam jeszcze wrócę”.

     Krystian Pietrzyk kl. II a


  • Porozumienie z czeskim Opocnem

    W dniach 22-24.09.2011 r. na zaproszenie strony czeskiej gościliśmy w partnerskim mieście Opoczna – Opočnie. Miasto nasze reprezentowała delegacja, w skład której wchodzili: burmistrz Jan Wieruszewski, wiceburmistrz Jarosław Wiktorowicz, dyrektor ZSS nr 3 Aneta Tokarska i wicedyrektor szkoły Anna Pręcikowska-Skoczylas. Celem wizyty było podpisanie umowy o wzajemnej współpracy między czeskim a polskim Opocznem, jak również podpisanie porozumienia o kontynuowaniu wzajemnej współpracy między szkołą podstawową w czeskim Opočnie a Zespołem Szkół Samorządowych nr 3 w Opocznie. Porozumienie podpisały  Aneta Tokarska dyrektor ZSS nr 3 i Jana Hrncirov’a dyrektor Szkoły Podstawowej. Znajomość obydwu placówek oświatowych rozpoczęła się w 2003 r. z inicjatywy Anny Pręcikowskiej – Skoczylas. Dotychczasowa współpraca polegała na wzajemnej korespondencji między uczniami, nauczycielami i dyrekcją. Od 2005 r. organizowane są naprzemiennie międzynarodowe obozy w okresie wakacji: w Policach nad Metują w Dolinie Marschov i Sielpi. Po podpisaniu porozumienia zwiedziliśmy nowoczesny i funkcjonalny zespół szkół, w którym kształcą się dzieci i młodzież w klasach od I do IX. Współpraca polsko-czeska rozwija się i przynosi coraz bardziej wymierne rezultaty w postaci wzajemnego zainteresowania sąsiadującymi krajami, przyjaźni pomiędzy dziećmi i kadrą oraz poszukiwania nowych form spotkań w przyszłości.

     

    APS

  • Czechy 2009

    Dzień 11 lipca był dniem długo oczekiwanego wyjazdu na tegoroczny obóz do Czech. Już około godz. 5 sobotniego ranka spotkaliśmy się pod szkołą, aby wyruszyć na pełną przygód wyprawę. Po przywitaniu i załatwieniu podstawowych spraw organizacyjnych wyjechaliśmy. Długa, za to bardzo wesoła droga do naszych przyjaciół nie zniechęciła nas ani trochę. Po przyjeździe, zakwaterowaniu i zjedzeniu pysznego obiadku wyruszyliśmy na zwiedzanie okolicznych terenów, które koniec końców zakończyło się wyjściem na grzyby, zresztą bardzo trafnym, tamtejsze obszary były nimi przepełnione! Lekko zmęczeni wróciliśmy do „taboru”, gdzie mogliśmy odpocząć. Pierwsza noc była dla niektórych obozowiczów dość ciężka. Nie obyło się bez użycia „offa” i spodziewanego narzekania, jednak później było coraz lepiej ;) Tak zakończył się pierwszy, fantastyczny dzień w dolinie Marsov.

    Kolejne dni były nie mniej udane. Już następnego dnia wybraliśmy się do skalnego miasta, gdzie mogliśmy podziwiać naturalnie uformowane skały, które przy użyciu wyobraźni przypominały różne ciekawe konstrukcje. Z upływem czasu zżywaliśmy się ze sobą, poznawaliśmy się i uczyliśmy współpracować nawzajem, więc zabawa była coraz lepsza. Rozpoczęła się gra taborowa, na której codziennie mieliśmy okazję poznawać tajniki życia nieco różniącego się od naszego, w Polsce. Odłączeni od komputerów, telewizorów, telefonów czy nawet własnego, domowego prysznica uczyliśmy się m.in. orientacji w terenie, korzystania z kompasów, przekazywania i zapamiętywania informacji oraz wielu innych umiejętności, które na pewno każdy z nas właściwie wykorzysta w przyszłości. Z pewnością również przyda nam się znajomość obierania ziemniaków, od którego nikt nie zdołał uciec. Kto wie czy jeszcze któryś z naszym kolegów będzie miał okazję spróbować tego w Polsce.

    Czas mijał nieubłaganie, za to my nie zważając na to korzystaliśmy z każdej z chwil, którą mogliśmy spędzić razem m.in. na żartach czy opowiadaniu bajek Rudego, narzekaniach Beci lub wypłakiwaniu się na ramieniu Weroniki;) Również opiekunowie dostarczali nam sporo radości. P. Ania, P. Aneta i P. Krzysiek to bardzo dobrany sztab, do którego mogliśmy zgłosić się z każdą sprawą mogąc liczyć na pomoc. ;) Prawie codzienne wyjścia nad rzekę dostarczyły nam mnóstwo radości. M.in. dzięki zaradności P. Krzysia mogliśmy poskakać do wody na linie czy posłuchać „radia zet” z anteną wbitą w ziemię ;) Niektórym dziewczynom rzedły miny, gdy niepokojąco zbliżał się Kamil, Patryk lub Arek jednak nawet wrzucone do wody nie traciły humoru (zazwyczaj ;) ). Czasem przychodziła zła pogoda, ale nie była dla nas żadną przeszkodą. Zaopatrzeni w stylowe gumiaki skakaliśmy po kałużach lub jak w przypadku Ani i Weroniki kończyło się na lepieniu błotnego bałwana. Niektórzy wykorzystywali ten czas na odsypianie po przegadanych nocach bądź czytanie popularnej obozowej książki o zombie.

    Drugi tydzień był obfity w przeróżne wycieczki. Wybraliśmy się np. do czeskiego Opočna, jednak ze względu na złą pogodę musieliśmy zmienić kilka punktów naszej wycieczki. Byliśmy również w Policach, Zdarze, Broumovie zwiedzając przy tym nawet XVII w. klasztory, stare cmentarze, rynki. W czasie wolnym mogliśmy samodzielnie udać się na zakupy do pobliskich sklepów poznając przy tym bliżej codzienne życie w tym kraju.

    Wszystko co dobre szybko się kończy. Dwa tygodnie upłynęły bardzo szybko, za to w tym czasie zdążyliśmy się ze sobą zżyć, nie tylko Polacy, lecz również Czesi. Czas rozstania przyszedł, a razem z nim niejedne płynące krople łez, jednak niektórzy spotkają się za rok w Sielpi, tym razem nasi Czescy przyjaciele odwiedzą nasz kraj. Minione dwa tygodnie zakończyliśmy wieczornym pożegnaniem .in. śpiewając ułożone na każdego, czasem troszkę złośliwe, lecz bardzo zabawne przyśpiewki. Wspominaliśmy wszystkie fantastycznie spędzone dni, dni które pozostaną w naszej pamięci na bardzo długo i ich wspomnienia będą wzbudzały na każdej twarzy uśmiech. Ostatni dzień. Pakowanie, pożegnania. Podróż do domu, która tym razem minęła bardzo szybko. Śpiewając, żartując i bawiąc się ani się zorientowaliśmy kiedy byliśmy na miejscu. Wykrzyczane „dziękujemy” nie było bezpodstawne, opiekunowie postarali się i sprawili, że ten harcerski obóz był naprawdę świetny! Ostatnie otarcie łez, uściski i powrót do domu. Myślę, że każdemu było bardzo smutno rozstawać się, byliśmy bardzo dobraną ekipą, jednak w naszej pamięci pozostanie ten obóz i wszystkie wspaniałe chwile spędzone razem...

    Maja Piętka

Migawki

Zobacz wykaz podręczników na rok szkolny 2017/2018

Ta strona internetowa używa plików cookie.

Klikając ten przycisk, wyrażasz zgodę na używanie przez tę witrynę plików cookie.